Angielskie Boże Narodzenie
Sean Hunter jest Anglikiem. Uczy wrześnian swojego ojczystego języka. W Polsce mieszka już trzeci rok i od tego czasu właśnie tutaj spędza święta Bożego Narodzenia. Tak będzie i w tym roku. Nie potrafi, jak twierdzi, określić jednoznacznie, który sposób spędzania tych świąt, odpowiada mu najbardziej. Uważa, że i w Polsce, i w Anglii, są zwyczaje, które podobają mu się. Na pewno jednak, jak zaznacza, Anglicy i Polacy organizują je w zupełnie odmienny sposób. On stara się łączyć dwie tradycje i dlatego jego święta są, można powiedzieć, obyczajową i kulturową mieszanką. – Anglicy nie obchodzą w ogóle Wigilii – wyjaśnia – dla nich najważniejsze jest Boże Narodzenie z tradycyjnym obiadem, którego głównym daniem jest pieczony indyk. Bez niego Sean też nie wyobraża sobie swoich świąt. Indyk po prostu musi być. Od kiedy jednak poznał smak świątecznego polskiego karpia, Sean również i nim się delektuje i bardzo go sobie chwali. – Anglicy przekazują sobie prezenty dopiero rankiem w pierwsze święto Bożego Narodzenia – opowiada. Tradycyjnie też o godz. 15.00 wszyscy słuchają przemówienia królowej. Chętni mogą uczestniczyć w pasterce, ponieważ taka msza jest odprawiana w kościołach angielskich. Drugie święto w Anglii przeznacza się na doznania sportowe. Większość z obywateli kraju albo ogląda transmisje sportowe, albo udaje się do klubów lub miejsc, w których można zadbać o kondycję. 27 grudnia Anglicy kończą swój wypoczynek świąteczny i ruszają do pracy.