www.hivot.dotre.pl


Sprawa zabójstwa na politechnice


dotre | hivot | noned | monek | belos | xinder | misse | gorlic | bisset | RSS


Student, który zabił pracownika politechniki utrzymuje, że swojej zbrodni dokonał nieświadomie. Poza tym chce szybkiego zakończenia procesu oraz spokoju.
- Dlaczego oskarżony zabił mego syna? - pytała wczoraj w sądzie Jadwiga Krolik, matka zabitego pracownika politechniki. Kamil Putrzyński, student, który zarąbał go siekierą, ze spokojem odpowiedział:
- Wyobraźmy sobie, że kierowca samochodu doznaje zawału serca i bez przytomności powoduje wypadek, w którym giną ludzie. Pewne rzeczy dzieją się niezależnie od nas.
Putrzyński, którego proces dobiega końca, chciał w ten sposób dać do zrozumienia, że podczas zabójstwa... stracił przytomność. Powodem miałby być guz w mózgu.
- Czy oskarżony kiedykolwiek mówił, że jeżeli wyjdzie na wolność, to dokończy tego, co zaczął, czyli zabije pana Stefańskiego? (wykładowcę, na którego w czerwcu 2002 roku rzucił się z siekierą - dop. red.) - nieoczekiwanie zapytał mecenas Henryk Lipski, pełnomocnik rodzin poszkodowanych.
- Nie - odpowiedział Putrzyński.
Student znajduje się obecnie na oddziale dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Powód? Wszczyna bójki z funkcjonariuszami służby więziennej. Jak się dowiedzieliśmy, boją się go także współwięźniowie. Podobno też, i stąd pytanie mecenasa Lipskiego, odgrażał się, iż zabije Czesława Stefańskiego. Zwolnił swego dotychczasowego obrońcę, a lekarzom, którzy chcieli go zbadać, powiedział, że nie podda się badaniom, bo chce mieć spokój. Złożył także wniosek, by nie wzywać już więcej świadków. Dzięki temu, ma nadzieję, proces się szybko skończy.
Putrzyński dwa i pół roku temu zabił siekierą Krzysztofa Krolika, pracownika Politechniki Gdańskiej, kolejnego (Stefańskiego) poważnie poranił. Grozi mu dożywocie.



14005 |296 |4662 |6063 |7495 |6665 |8987 |398 |14439 |4501 |