Sen o mlecznym barze
Kotkowi w wierszu Juliana Tuwima śniła się rzeka pełna mleka, kilku kwidzyńskim radnym natomiast mleczny bar. Władze miejskie są jak najbardziej za. Niestety, mimo poszukiwań nie udaje się znaleźć chętnego, który podjąłbym ryzyko prowadzenie mlecznej gastronomii.
Sprawę po raz pierwszy kilka lat temu poruszył podczas obrad Rady Miasta radny Józef Żarczyński. Roztoczył wówczas przed kolegami radnymi wizję i przypomnienie szklanki gorącego mleka, zup mlecznych z makaronem i bez, zacierek, pierogów, naleśników, kopytek, niekoniecznie przypalonej owsianki, gorącego kakao czy zabielanej kawy zbożowej.